Heyst poznaje muzykantkę
katalog |moderowany katalog |Mapa Polski

„Heyst poznaje muzykantkę Lenę. „Hotel Schomberga stał w głębi rozległego ogrodzenia (czytamy u Conrada), gdzie mieśił się ogród oraz dziedziniec z kilku wielkimi drzewami o szeroko rozpostartych konarach ocieniających oddzielną halę odpowiednią na koncerty i inne przedstawienia — jak to sformułował Schomberg w swych anonsach. Podarte, trzepoczące się afisze, umieszczone .na ceglanych slupach z dwóch stron bramy, głosiły przysadzistymi, czerwonymi literami Co wieczór koncert!"
Do tego hotelu zabrnął kiedyś znajomy Heysta, kapitan Davidson. Poszukał schronienia w najbliższym zacienionym pokoju i usiadł. Naprzeciwko niego wisiał na ścianie ten sam afisz. „Patrzył nań leniwie, przy czym zwróciła jego uwagę okoliczność — nie zdarzająca się tam często — że była to damska kapela Wschodnie tournee Zangiacoma, osiemnaście dam muzykantek. Afisz stwierdzał, że kapela miała zamiar popisywać się doborowym repertuarem przed różnymi kolonialnymi ekscelencjami... (i tak dalej)...
Gdy tak przypatrywał się afiszowi, otworzyły się drzwi za jego plecami i weszła kobieta, którą uważano — i bez wątpienia słusznie — za żonę Schomberga. Jak ktoś cynicznie zauważył, za mało była pociągająca, aby odgrywać inną rolę. Krążyły wieści oparte na jej lękliwym wyrazie twarzy, że Schomberg haniebnie się z nią obchodził. Davidson uchylił kapelusza na jej widok. Pani Schomberg skłoniła w odpowiedzi wyblakłą twarz i siadła natychmiast za podwyższonym kontuarem mieszczącym się naprzeciw drzwi, na tle lustra i licznych rzędów butelek. Uczesana była nader wymyślnie, z dwoma Ickami zwisającymi z lewej strony wychudłej szyi, suknię zaś miała jedwabną; stawiła się właśnie do popołudniowego zajęcia. Schomberg wymagał tego z jakiejś przyczyny, chociaż obecność jej nie dodawała bynajmniej uroku sali restauracyjnej. Siedziała w dymie i hałasie niby bóstwo na tronie... Nie odzywała się do nikogo i nikt też do niej nie mówił..."“(2)



Sąsiedzi |Bet-At-Home |katalog