Późnym wieczorem obudził
auto skup |moderowany katalog |Psychoterapia Szczecin

„Późnym wieczorem obudził się w ciemności. Był sam. Słońce zaszło. Policzek miał sztywny od gliny, w której zarył twarz upadając. Chłodna ziemia pachniała wilgocią i robakami. Włożył marynarkę, wsadził czapkę na głowę, wziął sztalugi na plecy, a płótno pod pachę; powędrował po ciemku do miasteczka.
W żółtym domu rzucił sztalugi i obraz na materac w sypialni i wyszedł, by napić się kawy. W kawiarni na zimnej płycie stołu złożył głowę na rękach i zaczął przypominać sobie wydarzenia dnia.
„Maja — mruczał do siebie. — Maja. Gdzie ja słyszałem to imię Maja znaczy... znaczy... Ciekaw jestem, co znaczy..."
Zamówił drugą filiżankę kawy. Po godzinie przez plac Lamartinea podążył do domu. Dął zimny wicher. W powietrzu czuło się woń deszczu.
Zapalił lampę w sypialni i postawił ją na stole. Żółty płomień rozświetlił pokój. Nagle Vincent zauważył coś barwnego na materacu. Zdziwiony podszedł i podniósł płótno, które rano zabrał z sobą.
Na nim, w cudownym, przesyconym słońcem świetle, ujrzał swój jesienny ogród dwa cyprysy kształtu flaszki i jak flaszka zielone; młode kasztany o pomarańczowym i tabaczkowym listowiu; niski cis z cytrynowymi listkami i fioletowym pniem; dwa małe krzewy krwawiące purpurowymi liśćmi; na pierwszym planie piasek i nieco trawy, a ponad wszystkim błękitne, błękitne niebo i wirująca kula żółtego, niczym siarka, ognia.“(3)



Czerwony traktorek |Bwin |moderowany blog